Rozdział 2
Zazwyczaj rozmawialiśmy z Tate'em kiedy szliśmy gdziekolwiek ale nie tym razem. Nie lubiłam gorąca, chociaż jak byłam młodsza mogłam siedzieć cały dzień w słońcu. Przechodziliśmy koło 16 latek wymalowanych, które wyglądały na 19. Co się dzieje z tym światem. Nawet zombie by tego nie dotknął, chociaż ludzie kochają "tapeciary".
Czasami, przed zjedzeniem człowieka pytałam się "czym jestem?" odpowiadali,że stawiają na wampira albo jakiś rodzaj zombie. Zawsze się z nich śmiałam wampiry wypijają krew z człowieka,a my jemy jego ciało. Często ze sobą współpracujemy. Oni znajdują ludzi i karmią się nimi, Ghul'e dostają posiłek oraz tuszują dowody zbrodni. Żywi na nas polują na istoty z świata podziemia. Jest nas mało, jesteśmy gatunkiem na wyginięciu! Nas powinno się chronić...
Poczułam szturchnięcie w ramię spojrzałam się na osobę, która zrobiła to. Przyjaciel ze swoim dziwnym uśmieszkiem starał sie nie śmiać.
-Czoś się stało?-Spytałam z zabójczym spojrzeniem
-Tak zaraz będziemy na miejscu, a ty nic nie mówisz. Wiesz to jest dziwne-Odpowiedział z dziwną miną jakiej jeszcze nie widziałam. Pomieszana z opiekuńczym spojrzeniem i z szczęściem? Mało było Ghoul'i zadowolonych ze swojego życia. -Nie martw się, jakby było coś nie tak powiedziałabym ci to-rzekłam i przytuliłam się do niego.Przed moimi oczami pojawił się jeden z najstarszych domów w mieście. W tym budynku mieszkało większość nowicjuszy. Pchnęłam starą zerdzewiała furtkę. Jak zwykle znajome skrzypienie przywitał mnie dom. W powietrzu było czuć śmierć oraz intensywny zapach metalu.Chodnik prowadzący na werandę domu był popękany w niektórych miejscach.Szybkim krokiem dotarliśmy do drzwi, zapukałam. Po chwili jeden z przedstawicieli ochroniarzy uchylił lekko wrota.
-Kim jesteś i czego tu szukasz?-Zapytał się zrobiłam groźną minę.-Co miesiąc mnie widzisz...Otwieraj-powiedziałam, po pchnęłam drzwi. Ochroniarz cofnął się robiąc groźną minę.
-Spokojnie młody bo cię mama nie pozna-powiedziałam, Tate nigdy nic nie mówił. Dom przypominał jakiś chlew. Na podłodze rozlana krew, człowieka albo ghula... Poszłam do sali narad. Większość osób już była, czekali na mnie. -Co tu się dzieje!