Rozdział 9
-Elizabeth uspokój się usiądź, musimy po prostu opracować plan-powiedział wampir opierając się na drugim końcu stołu. Popatrzyłam na niego chodząc w kółko.
-Skąd wiesz, ze będą nas atakować?
-Bo musicie nam pomóc,a oni nas będą ponieważ trochę za bardzo się wychyliliśmy,wy jak widzę też-powiedział, podniósł \teczkę, wyciągnął jakiś pergamin i popchnął w moją stronę. Złapałam papier na samej górze pisało "Regulamin zawarcia sprzymierzenia" -Co to?-dodałam siadając w fotelu.
-To moja droga jak możesz zauważyć podpisana umowa. Musimy ją odnowić jeśli jesteś nowym mistrzem domu-powiedział pokazując swoje kły-Ja też muszę ją podpisać... Krwią jak zwykle. W umowie jest zawarte wszystkie nasze zasady. Czyli pomoc w wojnie, na czarnym rynku i dostarczanie sobie nawzajem jedzenia. Ostatnio bardzo zaniedbaliśmy ostatni punkt moja i twoja rasa-powiedział wszystko co mówił zgadzało się. Spojrzałam na niego, jakoś się nie przejmował ludźmi.
-Jak tam wasze wojska?
-Oh moje dobrze, twoje nie jak możesz pozwalać na naukę w liceum?! To nie dorzeczne kochanie...Tak wiem co się u ciebie w towarzystwie dzieje. Lepiej sprowadź swój klan CAŁY-powiedział wampir jego informacje mnie zadziwiały. Czy aż tak jesteśmy przenikliwi odwzajemniłam uśmiech. Tate nagle podniósł wzrok.
-Mam! zaginęło sporo Ghuli parę miesięcy temu nikt się zbytnio nie przejął bo były słabe. Nie znaleźli żadnych oznak jakie by wskazywały walki na żadnych ternach. Tak jakby rozpłynęli się w powietrzu-powiedział opierając się o swoje krzesło przyjaciel.
-Mamy tą samą sytuację-powiedział niski przenikliwy głos. Jak się mogłam domyślić był to sługa Dimitriego pierwszy raz się odezwał.
-Gdzie mam podpisać umowę?-Zapytałam przyglądając się papierowi.
-Na samym dole-powiedział wampir,a ze swojej teczki wyciągnął jakiś długopis ze złota. Podał go słudze,a ten dał mi wskazując miejsce podpisania
-Mogę?-zapytał wskazują na moją dłoń, kiwnęłam głową podają moją rękę. Ten tylko ujął ją delikatnie i wbił długopis w żyłę. Nie bolało. Widziałam jak do środka długopisa wlewa się krew. "On nie żartował"-pomyślałam, kiedy sługa wyciągnął urządzenie z żyły jeszcze kapała ciecz ale jednym ruchem bez odrywania ręki napisałam Elizabeth Blanchard. Podałam długopis oraz umowę słudze, który zaniósł ją swojemu panu. Dimitri zrobił tak samo. Po podpisaniu się pokazał mi papier Było jego imie i nazwisko napisane krwią. Wszystko się zgadzało
-Która to juz godzinna?-Zapytał patrząc na zegarek wiszący na ścianie.-Musimy wracać, miło było cię zobaczyć Elizabeth-powiedział Dimitri. Wstaliśmy wszyscy oraz wyszliśmy z pokoju narad.
-Kiedy opiszemy plan?-zapytałam
-Przyślemy kogoś albo sam przyjdę-powiedział po czym pocałował mnie w rękę. Zrobiłam zdziwioną minę, nikt już tak nie robi. Strażnicy otworzyli drzwi podając czarno-czerwony parasol. Służący Dimitriego wyszedł i czekał na mistrza by uchronić go przed słońcem
-Będę czekać z odpowiedzią-powiedziałam do chłopaka, który teraz założyły ciemne okulary.
-Do widzenia Liz-powiedział wsiadając do czarnej limuzyny. Sługa Dimitriego skłonił się i sam wsiadł za swoim panem.
-Hej ty ochroniarzu sprowdź wszystkich niech się stawią za pół godizn w tym holu kto nie przyjdzie będą różne kary-powiedziałam Tate uśmiechnął się do mnie lekko
-Chcesz listę ludzi tutaj i sprawdzić kto jets przydatny?-zapytał się przyjaciel
-W rzeczy samej przyjacielu inaczej będą mieć kary za sprzeciwianiu się mistrzowi
-Ale jeszcze nie zostało to zatwierdzone-powiedział Tate patrząc się na mnie z zdziwieniem
-Zostało nie widziaęłś podpisanego przeze mnie paktu?-zapytałam śmiejąc się. Podeszłam do schodów i usiadłam na nich
-Jak tam wasze wojska?
-Oh moje dobrze, twoje nie jak możesz pozwalać na naukę w liceum?! To nie dorzeczne kochanie...Tak wiem co się u ciebie w towarzystwie dzieje. Lepiej sprowadź swój klan CAŁY-powiedział wampir jego informacje mnie zadziwiały. Czy aż tak jesteśmy przenikliwi odwzajemniłam uśmiech. Tate nagle podniósł wzrok.
-Mam! zaginęło sporo Ghuli parę miesięcy temu nikt się zbytnio nie przejął bo były słabe. Nie znaleźli żadnych oznak jakie by wskazywały walki na żadnych ternach. Tak jakby rozpłynęli się w powietrzu-powiedział opierając się o swoje krzesło przyjaciel.
-Mamy tą samą sytuację-powiedział niski przenikliwy głos. Jak się mogłam domyślić był to sługa Dimitriego pierwszy raz się odezwał.
-Gdzie mam podpisać umowę?-Zapytałam przyglądając się papierowi.
-Na samym dole-powiedział wampir,a ze swojej teczki wyciągnął jakiś długopis ze złota. Podał go słudze,a ten dał mi wskazując miejsce podpisania
-Mogę?-zapytał wskazują na moją dłoń, kiwnęłam głową podają moją rękę. Ten tylko ujął ją delikatnie i wbił długopis w żyłę. Nie bolało. Widziałam jak do środka długopisa wlewa się krew. "On nie żartował"-pomyślałam, kiedy sługa wyciągnął urządzenie z żyły jeszcze kapała ciecz ale jednym ruchem bez odrywania ręki napisałam Elizabeth Blanchard. Podałam długopis oraz umowę słudze, który zaniósł ją swojemu panu. Dimitri zrobił tak samo. Po podpisaniu się pokazał mi papier Było jego imie i nazwisko napisane krwią. Wszystko się zgadzało
-Która to juz godzinna?-Zapytał patrząc na zegarek wiszący na ścianie.-Musimy wracać, miło było cię zobaczyć Elizabeth-powiedział Dimitri. Wstaliśmy wszyscy oraz wyszliśmy z pokoju narad.
-Kiedy opiszemy plan?-zapytałam
-Przyślemy kogoś albo sam przyjdę-powiedział po czym pocałował mnie w rękę. Zrobiłam zdziwioną minę, nikt już tak nie robi. Strażnicy otworzyli drzwi podając czarno-czerwony parasol. Służący Dimitriego wyszedł i czekał na mistrza by uchronić go przed słońcem
-Będę czekać z odpowiedzią-powiedziałam do chłopaka, który teraz założyły ciemne okulary.
-Do widzenia Liz-powiedział wsiadając do czarnej limuzyny. Sługa Dimitriego skłonił się i sam wsiadł za swoim panem.
-Hej ty ochroniarzu sprowdź wszystkich niech się stawią za pół godizn w tym holu kto nie przyjdzie będą różne kary-powiedziałam Tate uśmiechnął się do mnie lekko
-Chcesz listę ludzi tutaj i sprawdzić kto jets przydatny?-zapytał się przyjaciel
-W rzeczy samej przyjacielu inaczej będą mieć kary za sprzeciwianiu się mistrzowi
-Ale jeszcze nie zostało to zatwierdzone-powiedział Tate patrząc się na mnie z zdziwieniem
-Zostało nie widziaęłś podpisanego przeze mnie paktu?-zapytałam śmiejąc się. Podeszłam do schodów i usiadłam na nich