sobota, 25 kwietnia 2015


Rozdział 9
-Elizabeth uspokój się usiądź, musimy po prostu opracować plan-powiedział wampir opierając się na drugim końcu stołu. Popatrzyłam na niego chodząc w kółko.
-Skąd wiesz, ze będą nas atakować?
-Bo musicie nam pomóc,a oni nas będą ponieważ trochę za bardzo się wychyliliśmy,wy jak widzę też-powiedział, podniósł \teczkę, wyciągnął jakiś pergamin i popchnął w moją stronę. Złapałam papier na samej górze pisało "Regulamin zawarcia sprzymierzenia" -Co to?-dodałam siadając w fotelu.
-To moja droga jak możesz zauważyć podpisana umowa. Musimy ją odnowić jeśli jesteś nowym mistrzem domu-powiedział pokazując swoje kły-Ja też muszę ją podpisać... Krwią jak zwykle. W umowie jest zawarte wszystkie nasze zasady. Czyli pomoc w wojnie, na czarnym rynku i dostarczanie sobie nawzajem jedzenia. Ostatnio  bardzo zaniedbaliśmy ostatni punkt moja i twoja rasa-powiedział wszystko co mówił zgadzało się. Spojrzałam na niego, jakoś się nie przejmował ludźmi.
-Jak tam wasze wojska?
-Oh moje dobrze, twoje nie jak możesz pozwalać na naukę w liceum?! To nie dorzeczne kochanie...Tak wiem co się u ciebie w towarzystwie dzieje. Lepiej sprowadź swój klan CAŁY-powiedział wampir jego informacje mnie zadziwiały.  Czy aż tak jesteśmy przenikliwi odwzajemniłam uśmiech. Tate nagle podniósł wzrok.
-Mam! zaginęło sporo Ghuli parę miesięcy temu nikt się zbytnio nie przejął bo były słabe. Nie znaleźli żadnych oznak jakie by wskazywały walki na żadnych ternach. Tak jakby rozpłynęli się w powietrzu-powiedział opierając się o swoje krzesło przyjaciel.
-Mamy tą samą sytuację-powiedział niski przenikliwy głos. Jak się mogłam domyślić był to sługa Dimitriego pierwszy raz się odezwał.
-Gdzie mam podpisać umowę?-Zapytałam przyglądając się papierowi.
-Na samym dole-powiedział wampir,a ze swojej teczki wyciągnął jakiś długopis ze złota. Podał go słudze,a ten dał mi wskazując miejsce podpisania
-Mogę?-zapytał wskazują na moją dłoń, kiwnęłam głową podają moją rękę. Ten tylko ujął ją delikatnie i wbił długopis w żyłę. Nie bolało. Widziałam jak do środka długopisa wlewa się krew. "On nie żartował"-pomyślałam, kiedy sługa wyciągnął urządzenie z żyły jeszcze kapała ciecz ale jednym ruchem bez odrywania ręki napisałam Elizabeth Blanchard. Podałam długopis oraz umowę słudze, który zaniósł ją swojemu panu. Dimitri zrobił tak samo. Po podpisaniu się pokazał mi papier Było jego imie i nazwisko napisane krwią. Wszystko się zgadzało 
-Która to juz godzinna?-Zapytał patrząc na zegarek wiszący na ścianie.-Musimy wracać, miło było cię zobaczyć Elizabeth-powiedział Dimitri. Wstaliśmy wszyscy oraz wyszliśmy z pokoju narad. 
-Kiedy opiszemy plan?-zapytałam
-Przyślemy kogoś albo sam przyjdę-powiedział po czym pocałował mnie w rękę. Zrobiłam zdziwioną minę, nikt już tak nie robi. Strażnicy otworzyli drzwi podając czarno-czerwony parasol. Służący Dimitriego wyszedł i czekał na mistrza by uchronić go przed słońcem
-Będę czekać z odpowiedzią-powiedziałam do chłopaka, który teraz założyły ciemne okulary.
-Do widzenia Liz-powiedział wsiadając do czarnej limuzyny. Sługa Dimitriego skłonił się i sam wsiadł za swoim panem. 
-Hej ty ochroniarzu sprowdź wszystkich niech się stawią za pół godizn w tym holu kto nie przyjdzie będą różne kary-powiedziałam Tate uśmiechnął się do mnie lekko
-Chcesz listę ludzi tutaj i sprawdzić kto jets przydatny?-zapytał się przyjaciel
-W rzeczy samej przyjacielu inaczej będą mieć kary za sprzeciwianiu się mistrzowi
-Ale jeszcze nie zostało to zatwierdzone-powiedział Tate patrząc się na mnie z zdziwieniem
-Zostało nie widziaęłś podpisanego przeze mnie paktu?-zapytałam śmiejąc się. Podeszłam do schodów i usiadłam na nich

niedziela, 5 kwietnia 2015


Rozdział 8
Poczułam na sobie spojrzenie innych, którzy obserwowali tamtą sytuacje. Dwóch osiłków poszło sobie Alex i Luke rozmawiali o jakiś duperelach, a ja siedziałam w fotelu nudząc się. Rozglądnęłam się do tyłu, gdzie ostatnio widziałam Tate'a. Przyjaciel jak siedział tak sobie siedział, zmieniło się tylko to, że teraz nie było przy nim rudych bliźniaczek. Zastanawiałam się dłuższą chwilę czy zawołać go. Prawie już straciłam nadzieje, kiedy nasze oczy się spotkały. Pomachałam do niego, a ten wstał i szybkim krokiem potruchtał do mnie. Wyszczerzałam swoje białe ząbki. Tate przytulił mnie oraz podniósł bo prawie bym spadła z fotela. Alex odwróciła się patrząc na nas.
-No Alex pamiętasz Tate'a?-Zapytałam wstając, poprawiłam swoją spódniczkę.
-Hmmm... Tate...Coś mi świta ale nie jestem pewna... Hmm-mówiła dziewczyna robiąc zamyśloną minę. Luke patrzył się na Tate jak zagrożone zwierze. Mój przyjaciel uśmiechnął się do niego, a potem potargał moje włosy. Zrobiłam urażoną minę po chwili tylko dźgnęłam go w bok. 
-No ba, że pamiętam to ty jesteś tym chłopakiem, który zawsze jest z Liz i nigdzie od niej nie odchodzi!-Krzyknęła na końcu trochę za głośno. 
-Nie zawsze, po prostu się nią opiekuje-powiedział Tate z wielkim uśmiechem na twarzy. W tej samej chwili ktoś zawołał Luke'a. Chłopak pożegnał się i poleciał do znajomych. Widziałam w oczach Alex, że chce za mną pogadać. W cztery oczy. 
-Możesz mówić Tate nikomu nic nie powie. Prawda?-Spojrzałam pytająco na chłopaka. 
-Będę milczał jak grób
-To dobrze, ale ja Ci nie ufam
-Więc zaufaj mi. Tate zna wszystkie moje tajemnice-mówiłam, a Alex przyglądała się chłopakowi. Chyba chciała się coś dowiedzieć o nim zanim się odważy coś powiedzieć. Szczerze nie chciałam słuchać o Luke bo pewnie będzie mnie wypytywać czy mi się podoba, co o nim sądzę,czy jest odpowiedni dla niej bla bla bla. Tak nie jestem za dobrą przyjaciółką jeśli chodzi o chłopaków.  Zapadła cisza nie było słuchać żadnego szmeru. Rada weszła do salonu, a wokół nich ponad 10 wampirów. Elegancko ubranych, arystokrata się znalazła.
-Panienko Elizabeth? Ma pani gości-powiedział ukazując koło siebie mistrza wampirów, który zakrywał nos.
-Śmierdzi tu-powiedział wampir 
-Wiem coś ważnego, możemy przejść do pokoju obrad-powiedziałam Alex patrzyła się na mnie z bardzo zdziwioną miną, pytającą. Rzuciłam wzrokiem na Ghule nie były zadowolone.
-Nie, chce aby to wszyscy wiedzieli-powiedział wampir cicho dodając- BĘDZIEMY MIEĆ WOJNĘ!-Krzyknął. Każdy patrzył na siebie.
-Jak to wojnę?-pytał się tłum
-Ludzie nadchodzą... Znaczy chcą zabić Wampiry ale do was też przyjdą więc połączmy siły co wy na to!?
WZNAWIAM OPOWIADANIE!