niedziela, 5 kwietnia 2015


Rozdział 8
Poczułam na sobie spojrzenie innych, którzy obserwowali tamtą sytuacje. Dwóch osiłków poszło sobie Alex i Luke rozmawiali o jakiś duperelach, a ja siedziałam w fotelu nudząc się. Rozglądnęłam się do tyłu, gdzie ostatnio widziałam Tate'a. Przyjaciel jak siedział tak sobie siedział, zmieniło się tylko to, że teraz nie było przy nim rudych bliźniaczek. Zastanawiałam się dłuższą chwilę czy zawołać go. Prawie już straciłam nadzieje, kiedy nasze oczy się spotkały. Pomachałam do niego, a ten wstał i szybkim krokiem potruchtał do mnie. Wyszczerzałam swoje białe ząbki. Tate przytulił mnie oraz podniósł bo prawie bym spadła z fotela. Alex odwróciła się patrząc na nas.
-No Alex pamiętasz Tate'a?-Zapytałam wstając, poprawiłam swoją spódniczkę.
-Hmmm... Tate...Coś mi świta ale nie jestem pewna... Hmm-mówiła dziewczyna robiąc zamyśloną minę. Luke patrzył się na Tate jak zagrożone zwierze. Mój przyjaciel uśmiechnął się do niego, a potem potargał moje włosy. Zrobiłam urażoną minę po chwili tylko dźgnęłam go w bok. 
-No ba, że pamiętam to ty jesteś tym chłopakiem, który zawsze jest z Liz i nigdzie od niej nie odchodzi!-Krzyknęła na końcu trochę za głośno. 
-Nie zawsze, po prostu się nią opiekuje-powiedział Tate z wielkim uśmiechem na twarzy. W tej samej chwili ktoś zawołał Luke'a. Chłopak pożegnał się i poleciał do znajomych. Widziałam w oczach Alex, że chce za mną pogadać. W cztery oczy. 
-Możesz mówić Tate nikomu nic nie powie. Prawda?-Spojrzałam pytająco na chłopaka. 
-Będę milczał jak grób
-To dobrze, ale ja Ci nie ufam
-Więc zaufaj mi. Tate zna wszystkie moje tajemnice-mówiłam, a Alex przyglądała się chłopakowi. Chyba chciała się coś dowiedzieć o nim zanim się odważy coś powiedzieć. Szczerze nie chciałam słuchać o Luke bo pewnie będzie mnie wypytywać czy mi się podoba, co o nim sądzę,czy jest odpowiedni dla niej bla bla bla. Tak nie jestem za dobrą przyjaciółką jeśli chodzi o chłopaków.  Zapadła cisza nie było słuchać żadnego szmeru. Rada weszła do salonu, a wokół nich ponad 10 wampirów. Elegancko ubranych, arystokrata się znalazła.
-Panienko Elizabeth? Ma pani gości-powiedział ukazując koło siebie mistrza wampirów, który zakrywał nos.
-Śmierdzi tu-powiedział wampir 
-Wiem coś ważnego, możemy przejść do pokoju obrad-powiedziałam Alex patrzyła się na mnie z bardzo zdziwioną miną, pytającą. Rzuciłam wzrokiem na Ghule nie były zadowolone.
-Nie, chce aby to wszyscy wiedzieli-powiedział wampir cicho dodając- BĘDZIEMY MIEĆ WOJNĘ!-Krzyknął. Każdy patrzył na siebie.
-Jak to wojnę?-pytał się tłum
-Ludzie nadchodzą... Znaczy chcą zabić Wampiry ale do was też przyjdą więc połączmy siły co wy na to!?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz