Rozdział 4
Zastanawiałam się dlaczego nikt już nie słucha poleceń starszych w tamtym miesiącu zakazaliśmy im sprowadzać więcej ludzkich ciał. Westchnęłam może oni potrzebują jakiegoś wzoru do naśladowani albo to jest ich bunt zaniedbywania... Kiedyś to każdy jeden Ghoul znał podstawy sztuki walk teraz jest ich za dużo. Na samym początku było cztery nowicjusze. Teraz się dziwnie rozmnożyły w tych czasach jest więcej przestępstw i tak ich życie każe."Wiecznie głodni wiecznie zabójcy" dawno temu powiedział mi to jeden z łowców podziemnych. No niestety teraz nie żyję znaczy dobrze, że nie żyje.
-Tate oni potrzebują przywódcy...Czy mi się uda nim zostać?-Zapytałam patrząc na zamyślonego chłopaka. Ten tylko uśmiechnięty rozczochra moje czarne włosy.
-Oczywiście, że tak czemu nie nie znam innej tak zawziętej osoby jak ty, a jak jacyś będą się buntować zawsze można ich zabić ponownie -powiedział zaśmiałam się, Ghule zabijają osoby ze swojego gatunku, które zagrażają innym. Nikt nie pozwoli by sekret się wydał! Mam to we krwi znaczy mamy to zakodowane w naszych mózgach. Czasami zdarza się, że osoby zostały zamordowane przez Ghule i czują do nich nienawiść. Pomagamy takim osobą zjadamy je.
Usłyszałam krzyk dużo krzyków... Popatrzyłam na Tate i razem zaczęliśmy biegnąć w kierunku hałasu. Zobaczyliśmy jak dwaj wysocy dobrze zbudowani mężczyźni(ghul'e) wypychają bezbronną dziewczynę z naszego gatunku do sali dawnej treningowej.
Krzyczała"Wypuście mnie on mnie zabijeeee !!! Pomocyyy!!!" Chłopacy trzymali drzwi. Stanęłam przed nimi. Oni z zdziwioną miną patrzyli na siebie, a potem na mnie.
-Co tu sie dzieje?-Zapytałam jak tylko mogłam by nie wybuchnąć.
-Nic uczymy walczyć przyjaciółkę-odpowiedział jeden z siłaczy. Popatrzyłam na drzwi, które prawie się wyważyły. Coś ogromnego musiało walnąć w nie.
-Naprawdę,a niby w jaki sposób?
-A w taki jaki ty nowicjuszko nigdy się nie dowiesz. Wolisz nie wiedzieć chyba, ze chcesz sama zginąć. Tylko najsilniejsi z naszego gatunku mogą żyć!-Powiedział krótko ścięty blondyn o brązowych oczach ja nowicjuszka chyba śnię! Prychnęłam, spojrzałam na Tate prawie co powstrzymywał się od śmiechu.
-Czy wy wgl jesteście świadomi do kogo mówicie?-Zadałam znowu pytanie pokręcili głową i zaczęli się śmiać... Bardzo zabawne
-Otwórzcie ładnie proszę, potem nie będzie wyjścia-powiedziałam moje oczy zmieniły kolor. Osiłków także gratulacje potrafią na zawołanie zmieniać.
-Spier*alaj-powiedzieli oboje Blondyn nie ruszył się jego kolega ani trochę miał ciemną opaleniznę i jasnobrązowe włosy. Po tych słowach się wkurzyłam nagle z moich pleców wyrosły dwie "Macki" Umieszczone na dole kręgosłupa. Poczułam jak zęby stają się twarde. Ghule mogą złamać kość przy pomocy zębów. Moja przemiana jeszcze nie była dokończona chociaż czułam się świtanie kiedy
widziałam strach w oczach osiłków. Teraz zrobili krok do tyłu. Jedną z macek otworzyłam drzwi. Z nich wyleciała prawie cała w krwi dziewczyna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz