Rozdział 7
Westchnęłam opadając na wygodny fotel ze sztucznej skóry. To był jeden z najbardziej wygodnych na świecie foteli jak dla mnie, znajdowałyśmy się w wielkim pomieszczeniu tak zwanej "sali gier", jeden z najbardziej odwiedzanych miejsc w domku. Alex usiadła na oparciu. Przede mną znajdował się duży telewizor, gdzie można było zagrać w xbox 360, na kanapie zasiadali najbardziej popularni Ghule nigdy nie zwracałam na nich uwagi ale tym razem było inaczej. Między dwoma rudymi dziewczynami siedział TATE! Woow nie sądziłam, że kiedyś się to wydarzy, był pochłonięty rozmową z nimi. Nawet nie zauważył mojego pojawienia się... Ukradkiem zauważyłam, ze jedna z nich podaje mojemu przyjacielowi czerwony napój. Stąd mogłam wyczuć, że to była KREW!? Przecież Tate nie pije tego, coś mi tu nie grało, czy zapach tu zabija jego 6 zmysł? Od dawna nie jadł ludzkiego mięsa znaczy tylko od czasu do czasu polujemy razem i jemy ale raczej już się nauczyliśmy jeść ludzkie jedzenie. Dlatego zrobiłam zdziwioną minę. Nagle na kolana spadła mi Alex, zerknęłam na nią zaskoczona,a ta zaczęła się śmiać jak psychopata. Jej śmiech mnie rozwalał chyba to prawda, ze prawdziwi przyjaciele zostaną z tobą na wieki. Uśmiechnęłam się do przyjaciółki
-Liz ten co właśnie wszedł to on wiesz...-wyszeptała, a reszta zdania została zawieszona w powietrzu. Alex stała mi z kolan i stanęła gdzie znajdował się chłopak, zasłoniła mnie aby się nie dowiedział. Wysoki blondyn z wielkim uśmiechem błyszczących perełek, umięśniony nawet przez koszulkę było widać. Wydawało mi się, że jest bardzo miły i by pasował do Alex. Nagle jakby poczuł moje spojrzenie na sobie bo zerknął z ukosa na nas. Nie wiedziałam co zrobić to przeczesałam moje jeszcze wilgotne włosy. Chłopak powolnym krokiem podszedł do nas. Przytulił się do przyjaciółki, stwierdziłam, że to jest bardzo słodkie.
-Hej jestem Luke-powiedział odklejając się od Alex oraz podając mi rękę
-Miło cię poznać jestem Liz-odpowiedziałam odwzajemniając gest. -Liz to moja najlepsza przyjaciółka w wielu bitwach uratowała mi tyłek-Zaśmiała się Alex siadając na swoje miejsce.
-Ojj dawno to było sto lat temu ?
-Nie bądź taka skromna! Właściwie to zawsze mi pomagasz we wszystkim
-Luke skąd pochodzisz?-zapytałam
-Z Norwegi ale jak miałem 16 lat przeprowadziłem się do tego miasteczka-Mówił trzymając swoje ręce w kieszeniach.-nigdy cię tu jeszcze nie widziałem
-Aaa ja tutaj nie mieszkam znaczy do teraz ra...Ale postanowiłam, ze zmienię zamieszkanie
-Czy ty chciałaś powiedzieć rada?
-Przesłyszałaś się skarbie-powiedziałam usiłując zdobyć się na uśmiech. Większość osób nie lubi rady sądzą, że to stare zgredy, co nic nie zmieniają i zabraniają wszystkim wszystkiego, ale to nie prawda, może jestem stara i nikt naprawdę nie zna mojego wieku,oprócz Tate'a. Nagle przede mną pojawiło się dwóch osiłków, których wcześniej spotkałam. Przełożyłam nogę na nogę,a oni upadli na kolana, to był znak, że przepraszają,Alex oraz Luke zrobili zdziwione miny.
-Wstańcie wybaczam wam waszą zniewagę-powiedziałam syczącym i groźnym tonem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz