sobota, 25 kwietnia 2015


Rozdział 9
-Elizabeth uspokój się usiądź, musimy po prostu opracować plan-powiedział wampir opierając się na drugim końcu stołu. Popatrzyłam na niego chodząc w kółko.
-Skąd wiesz, ze będą nas atakować?
-Bo musicie nam pomóc,a oni nas będą ponieważ trochę za bardzo się wychyliliśmy,wy jak widzę też-powiedział, podniósł \teczkę, wyciągnął jakiś pergamin i popchnął w moją stronę. Złapałam papier na samej górze pisało "Regulamin zawarcia sprzymierzenia" -Co to?-dodałam siadając w fotelu.
-To moja droga jak możesz zauważyć podpisana umowa. Musimy ją odnowić jeśli jesteś nowym mistrzem domu-powiedział pokazując swoje kły-Ja też muszę ją podpisać... Krwią jak zwykle. W umowie jest zawarte wszystkie nasze zasady. Czyli pomoc w wojnie, na czarnym rynku i dostarczanie sobie nawzajem jedzenia. Ostatnio  bardzo zaniedbaliśmy ostatni punkt moja i twoja rasa-powiedział wszystko co mówił zgadzało się. Spojrzałam na niego, jakoś się nie przejmował ludźmi.
-Jak tam wasze wojska?
-Oh moje dobrze, twoje nie jak możesz pozwalać na naukę w liceum?! To nie dorzeczne kochanie...Tak wiem co się u ciebie w towarzystwie dzieje. Lepiej sprowadź swój klan CAŁY-powiedział wampir jego informacje mnie zadziwiały.  Czy aż tak jesteśmy przenikliwi odwzajemniłam uśmiech. Tate nagle podniósł wzrok.
-Mam! zaginęło sporo Ghuli parę miesięcy temu nikt się zbytnio nie przejął bo były słabe. Nie znaleźli żadnych oznak jakie by wskazywały walki na żadnych ternach. Tak jakby rozpłynęli się w powietrzu-powiedział opierając się o swoje krzesło przyjaciel.
-Mamy tą samą sytuację-powiedział niski przenikliwy głos. Jak się mogłam domyślić był to sługa Dimitriego pierwszy raz się odezwał.
-Gdzie mam podpisać umowę?-Zapytałam przyglądając się papierowi.
-Na samym dole-powiedział wampir,a ze swojej teczki wyciągnął jakiś długopis ze złota. Podał go słudze,a ten dał mi wskazując miejsce podpisania
-Mogę?-zapytał wskazują na moją dłoń, kiwnęłam głową podają moją rękę. Ten tylko ujął ją delikatnie i wbił długopis w żyłę. Nie bolało. Widziałam jak do środka długopisa wlewa się krew. "On nie żartował"-pomyślałam, kiedy sługa wyciągnął urządzenie z żyły jeszcze kapała ciecz ale jednym ruchem bez odrywania ręki napisałam Elizabeth Blanchard. Podałam długopis oraz umowę słudze, który zaniósł ją swojemu panu. Dimitri zrobił tak samo. Po podpisaniu się pokazał mi papier Było jego imie i nazwisko napisane krwią. Wszystko się zgadzało 
-Która to juz godzinna?-Zapytał patrząc na zegarek wiszący na ścianie.-Musimy wracać, miło było cię zobaczyć Elizabeth-powiedział Dimitri. Wstaliśmy wszyscy oraz wyszliśmy z pokoju narad. 
-Kiedy opiszemy plan?-zapytałam
-Przyślemy kogoś albo sam przyjdę-powiedział po czym pocałował mnie w rękę. Zrobiłam zdziwioną minę, nikt już tak nie robi. Strażnicy otworzyli drzwi podając czarno-czerwony parasol. Służący Dimitriego wyszedł i czekał na mistrza by uchronić go przed słońcem
-Będę czekać z odpowiedzią-powiedziałam do chłopaka, który teraz założyły ciemne okulary.
-Do widzenia Liz-powiedział wsiadając do czarnej limuzyny. Sługa Dimitriego skłonił się i sam wsiadł za swoim panem. 
-Hej ty ochroniarzu sprowdź wszystkich niech się stawią za pół godizn w tym holu kto nie przyjdzie będą różne kary-powiedziałam Tate uśmiechnął się do mnie lekko
-Chcesz listę ludzi tutaj i sprawdzić kto jets przydatny?-zapytał się przyjaciel
-W rzeczy samej przyjacielu inaczej będą mieć kary za sprzeciwianiu się mistrzowi
-Ale jeszcze nie zostało to zatwierdzone-powiedział Tate patrząc się na mnie z zdziwieniem
-Zostało nie widziaęłś podpisanego przeze mnie paktu?-zapytałam śmiejąc się. Podeszłam do schodów i usiadłam na nich

niedziela, 5 kwietnia 2015


Rozdział 8
Poczułam na sobie spojrzenie innych, którzy obserwowali tamtą sytuacje. Dwóch osiłków poszło sobie Alex i Luke rozmawiali o jakiś duperelach, a ja siedziałam w fotelu nudząc się. Rozglądnęłam się do tyłu, gdzie ostatnio widziałam Tate'a. Przyjaciel jak siedział tak sobie siedział, zmieniło się tylko to, że teraz nie było przy nim rudych bliźniaczek. Zastanawiałam się dłuższą chwilę czy zawołać go. Prawie już straciłam nadzieje, kiedy nasze oczy się spotkały. Pomachałam do niego, a ten wstał i szybkim krokiem potruchtał do mnie. Wyszczerzałam swoje białe ząbki. Tate przytulił mnie oraz podniósł bo prawie bym spadła z fotela. Alex odwróciła się patrząc na nas.
-No Alex pamiętasz Tate'a?-Zapytałam wstając, poprawiłam swoją spódniczkę.
-Hmmm... Tate...Coś mi świta ale nie jestem pewna... Hmm-mówiła dziewczyna robiąc zamyśloną minę. Luke patrzył się na Tate jak zagrożone zwierze. Mój przyjaciel uśmiechnął się do niego, a potem potargał moje włosy. Zrobiłam urażoną minę po chwili tylko dźgnęłam go w bok. 
-No ba, że pamiętam to ty jesteś tym chłopakiem, który zawsze jest z Liz i nigdzie od niej nie odchodzi!-Krzyknęła na końcu trochę za głośno. 
-Nie zawsze, po prostu się nią opiekuje-powiedział Tate z wielkim uśmiechem na twarzy. W tej samej chwili ktoś zawołał Luke'a. Chłopak pożegnał się i poleciał do znajomych. Widziałam w oczach Alex, że chce za mną pogadać. W cztery oczy. 
-Możesz mówić Tate nikomu nic nie powie. Prawda?-Spojrzałam pytająco na chłopaka. 
-Będę milczał jak grób
-To dobrze, ale ja Ci nie ufam
-Więc zaufaj mi. Tate zna wszystkie moje tajemnice-mówiłam, a Alex przyglądała się chłopakowi. Chyba chciała się coś dowiedzieć o nim zanim się odważy coś powiedzieć. Szczerze nie chciałam słuchać o Luke bo pewnie będzie mnie wypytywać czy mi się podoba, co o nim sądzę,czy jest odpowiedni dla niej bla bla bla. Tak nie jestem za dobrą przyjaciółką jeśli chodzi o chłopaków.  Zapadła cisza nie było słuchać żadnego szmeru. Rada weszła do salonu, a wokół nich ponad 10 wampirów. Elegancko ubranych, arystokrata się znalazła.
-Panienko Elizabeth? Ma pani gości-powiedział ukazując koło siebie mistrza wampirów, który zakrywał nos.
-Śmierdzi tu-powiedział wampir 
-Wiem coś ważnego, możemy przejść do pokoju obrad-powiedziałam Alex patrzyła się na mnie z bardzo zdziwioną miną, pytającą. Rzuciłam wzrokiem na Ghule nie były zadowolone.
-Nie, chce aby to wszyscy wiedzieli-powiedział wampir cicho dodając- BĘDZIEMY MIEĆ WOJNĘ!-Krzyknął. Każdy patrzył na siebie.
-Jak to wojnę?-pytał się tłum
-Ludzie nadchodzą... Znaczy chcą zabić Wampiry ale do was też przyjdą więc połączmy siły co wy na to!?
WZNAWIAM OPOWIADANIE! 

poniedziałek, 17 listopada 2014

Rozdział 7 
Westchnęłam opadając na wygodny fotel ze sztucznej skóry. To był jeden z najbardziej wygodnych na świecie foteli jak dla mnie, znajdowałyśmy się w wielkim pomieszczeniu tak zwanej "sali gier", jeden z najbardziej odwiedzanych miejsc w domku. Alex usiadła na oparciu. Przede mną znajdował się duży telewizor, gdzie można było zagrać w xbox 360, na kanapie zasiadali najbardziej popularni Ghule nigdy nie zwracałam na nich uwagi ale tym razem było inaczej. Między dwoma rudymi dziewczynami siedział TATE! Woow nie sądziłam, że kiedyś się to wydarzy, był pochłonięty rozmową z nimi. Nawet nie zauważył mojego pojawienia się... Ukradkiem zauważyłam, ze jedna z nich podaje mojemu przyjacielowi czerwony napój. Stąd mogłam wyczuć, że to była KREW!? Przecież Tate nie pije tego, coś mi tu nie grało, czy  zapach tu zabija jego 6 zmysł? Od dawna nie jadł ludzkiego mięsa znaczy tylko od czasu do czasu polujemy razem i jemy ale raczej już się nauczyliśmy jeść ludzkie jedzenie. Dlatego zrobiłam zdziwioną minę.  Nagle na kolana spadła mi Alex, zerknęłam na nią zaskoczona,a ta zaczęła się śmiać jak psychopata. Jej śmiech mnie rozwalał chyba to prawda, ze prawdziwi przyjaciele zostaną z tobą na wieki. Uśmiechnęłam się do przyjaciółki
-Liz ten co właśnie wszedł to on wiesz...-wyszeptała, a reszta zdania została zawieszona w powietrzu. Alex stała mi z kolan i stanęła gdzie znajdował się chłopak, zasłoniła mnie aby się nie dowiedział. Wysoki blondyn z wielkim uśmiechem błyszczących perełek, umięśniony nawet przez koszulkę było widać. Wydawało mi się, że jest bardzo miły i by pasował do Alex. Nagle jakby poczuł moje spojrzenie na sobie bo  zerknął z ukosa na nas. Nie wiedziałam co zrobić to przeczesałam moje jeszcze wilgotne włosy. Chłopak  powolnym krokiem podszedł do nas. Przytulił się do przyjaciółki, stwierdziłam, że to jest bardzo słodkie.
-Hej jestem Luke-powiedział odklejając się od Alex oraz podając mi rękę
-Miło cię poznać jestem Liz-odpowiedziałam odwzajemniając gest. -Liz to moja najlepsza przyjaciółka w wielu bitwach uratowała mi tyłek-Zaśmiała się Alex siadając na swoje miejsce. 
-Ojj dawno to było sto lat temu ?
-Nie bądź taka skromna! Właściwie to zawsze mi pomagasz we wszystkim
-Luke skąd pochodzisz?-zapytałam
-Z Norwegi ale jak miałem 16 lat przeprowadziłem się do tego miasteczka-Mówił trzymając swoje ręce w kieszeniach.-nigdy cię tu jeszcze nie widziałem
-Aaa ja tutaj nie mieszkam znaczy do teraz ra...Ale postanowiłam, ze zmienię zamieszkanie
-Czy ty chciałaś powiedzieć rada? 
-Przesłyszałaś się skarbie-powiedziałam usiłując zdobyć się na uśmiech. Większość osób nie lubi rady sądzą, że to stare zgredy, co nic nie zmieniają i zabraniają wszystkim wszystkiego, ale to nie prawda, może jestem stara i nikt naprawdę nie zna mojego wieku,oprócz Tate'a. Nagle przede mną pojawiło się dwóch osiłków, których wcześniej spotkałam. Przełożyłam nogę na nogę,a  oni upadli na kolana, to był znak, że przepraszają,Alex oraz Luke zrobili zdziwione miny.
-Wstańcie wybaczam wam waszą zniewagę-powiedziałam syczącym i groźnym tonem. 

sobota, 15 listopada 2014

Przepraszam, że nie pisałam mało czasu ;-; ale za to postaram się napisać długi rodział :3, który wynagrodzi wszystkie dni.
________________________________________________________
Rozdział 6
Stałam
pod prysznicem, gorąca woda działa relaksującą na większość żywych istot. Zakręciłam kran i wyszłam odświeżona. Pociągnęłam za ręcznik wiszący niedaleko, wytarłam oraz okryłam się nim. Używałam pokoju jednej z przyjaciółek, która nie wyruszyła na misje. Tak, Ghule mają misje jakoś musimy płacić rachunki. Niektórzy z nas po prostu zarabiają jak normalni ludzie, a niektórzy pracują dla różnych organizacji jak na przykład najemników albo snajperów. Jesteśmy niezawodni! Wracając złapałam za położone na podłodze ubrania. Przyjaciółka ubierała się skąpo, znała swoje atuty i nie znała umiaru.Moje stare ubrania były całe z krwi, a bluzka cała poszarpana.  Ubrałam skąpą bieliznę, założyłam przylegającą do ciała bluzkę z sporym dekoltem. Dziewczyna była ode mnie niższa co oznaczyło, ze spodni mi nie pożyczy... Musiałam włożyć na siebie przed kolano zieloną spódniczkę w kratkę. Była minimalne za mała ale jednak to już było lepsze. Przyjaciółka miała na imię Alex zawsze chciała każdemu pomagać. Chciała poprawić swoje błędy z przeszłości. Alex dała mi jeszcze jej czarne podkolanówki stwierdzając, że będę wyglądać lepiej. Jakby mnie moda obchodziła. Usłyszałam otwieranie się drzwi od łazienki, a w nich stała od ucha do ucha uśmiechnięta dziewczyna. Miała blond włosy spięte w dwa warkocze, jej zielone oczy jarzyły się jak dwa promyczki. -Liz trzymałam za ciebie kciuki chodź szybko-pospieszyła mnie dziewczyna. Wycierałam właśnie swoje kruczo-czarne włosy.Były wilgotne i teraz się kręciły. Dziwnie się czułam w spódnicach albo w sukienkach. Większość dziewczyn nie miało z tym problemów... -Alex czy nie wyglądam zbyt wyzywająco?-Zapytałam się jakbym żyłą pewnie bym się zarumieniła. Założyłam swoje glany -Oczywiście, ze NIE-krzyknęła przyjaciółka pewnie przodkowie przewracają się w grobach. Na szczęście miałam kurtkę w której znajdował się telefon i klucze. Złapała mnie za rękę i wyprowadziła na korytarz. Nie było w starej rezydencji Ghuli za dużo osób. Większość spędzała czas grając na konsolach w pokoju gier jeden z największych pokoi w drugim budynku.
-Liz jak dawno się nie widziałyśmy chyba od ostatniej misji. Wiesz ile rzeczy się zmieniło w domu pokarze ci... Zrobili nam basen rada się zgodziła! Podobno jakiś Ghul w naszym wieku ich przekonał i możemy chodzić nareszcie do liceum albo na studia znaczy te starsze-Mówiła Alex z zadowoleniem w głosie pamiętam jak cały czas rozmawiała ze mną, że wróciłaby do szkoły. Chciałaby żyć jak zwykły człowiek. Ale nie wie o tym, że ja jestem jedną z głównych w radzie,a teraz jeszcze będę mistrzem domu. Czyli już nie będzie więcej spacerów samej po świecie żywych wychodzenia bez straży bo ktoś albo coś może mnie zakatować. Sama sobie jak widać radze bez pomocy. Kopnęłam drzwi przede mną , które prowadziły do drugiego budynku. Ta część domu różniła się całkowicie. Bardziej śmierdziało krwią. Mój nos nie był przyzwyczajony do tego zapachu. Zerknęłam na Alex wyglądała na bardziej ogarniętą oraz wydoroślała.
-Jak tam twoje życie miłosne?-zapytałam zawsze miała dużo adoratorów.
-Liz no wiesz znalazłam jedynego w swoim rodzaju ale on woli sex bez zobowiązań-odpowiedziała otworzyłam buzie omggg ale jednak szybko się wyprostowałam i chrząknęłam. 

środa, 5 listopada 2014

Rozdział 5 
 Dziewczyna bezbronnie leżała na ziemi. Dotknęłam jedną z dwóch moich macek jej twarzy by odgarnąć włosy. Ghule mają bardzo dobry słuch i wzrok podczas przemiany. Widzą bardzo dobrze w ciemności, czasami tak właśnie polowaliśmy czekaliśmy na dachach domów, garażach oraz na drzewach my skoczyć na postać i ją zjeść. Podczas przemiany w prawdziwego Ghule'a wyrastają nam macki z dolnej części pleców. Są w różnych kolorach zazwyczaj :czerwone i czarne albo oba kolory naraz. Ilość macek zazwyczaj sięga 3, ale to zależy jak się szkoli osobę. Są dwa typy Ghuli. 
Pierwszy gatunek nazywają ich:Wilkami, cechują się zwinnością i szybkością. Ghule szybko regenerują energie oraz obrażenia jakie dostają dlatego trudno jest je zabić.  Właśnie ja do nich należę, jako jedna z nielicznych w domy posiadam powyżej 3, a konkretnie to 10 macek. Stary mistrz Valentine miał  13 macek.
Drugi typ tak zwany tytani. Są bardzo odporni na obrażenia, są jak czołgi trudno je zabić oraz są powolne. . Posiadają tylko 2 macki, które zazwyczaj używają jako tarczy. Oba typy Ghuli mają długie macki, które mogą zmieniać długość oraz wielkość. 
Kucnęłam koło dziewczyny, podniosłam jej poobijaną twarz. Usłyszałam świst czegoś.Złapałam dziewczynę i skoczyłam z nią do tyłu. W miejscu w, który leżała dziewczyna teraz znajdował się miecz.
-Tate zabierz dziewczynę stąd i przyjdź-powiedziałam podając bezbronne ciało chłopakowi. Ten tylko skinął głową i pobiegł. Dwóch chłopaków trzęsło portkami. Popatrzyłam się na nich nagle się ukłonili, a ja zrobiłam dziwną minę. W drzwiach stać przemieniony Ghul nie znałam go dotąd. 
-KTO OTWORZYŁ DRZWI! NIE SKOŃCZYŁEM Z NIĄ!-zaczął się wydzierać. Wyglądał jak jakiś potwór, wielka szczęka z której ciekła ślina. Yłł...Był wielki z dwa metry na sto procent. Osiłki wskazywali na mnie, a ja jak zwykle stałam i nic.
-TY MAŁA DZIEWUCHO!-krzyczał-Chcesz walczyć proszę bardzo wejdź do sali!-dodał wchodząc do niej. Przyjęłam zaproszenie. 
-Zawołajcie kolegów będzie przedstawienie jak wasz guru przegrywa.-powiedziałam ruszając za olbrzymem. Ahh stare dobre czasy, chociaż teraz było więcej krwi niż zwykle. Drzwi zatrzasnęły się za mną. Spojrzałam w górę jak zwykle były siedzenia na drugim piętrze by oglądać walki. 
-Na pewno chcesz walczyć teraz czy zaczekamy na resztę widowni?-Zapytałam się odgarniając włosy z twarzy. Wyprostowana czekałam na odpowiedź.
-Poczekajmy-powiedział z uśmieszkiem. Te czołgi pewne siebie i wygranej. Dwie moje macki ruszały się delikatnie poczułam, ze następna wyrasta mi z pleców. Strzeliłam jednym palcem. Sala zaczęła się wypełniać osobami.
-Zaczynaj-powiedział przeciwnik. "Z przyjemnością"-pomyślałam Rozpędziłam się. Moje macki były gotowe do ataku, gdy ten wycelował we mnie swoimi. Zrobiłam unik w bok. Jedna z moich macek przebiła jego brzuch na wylot. Przeciwnik złapał za nią i pociągnął przybliżając się do mnie. Skoczyłam na czołga plecy robiąc mu następną dziurę w ciele. Poczułam jak coś łapie mnie za nogę i rzuca z dużą siłą w ścianę.Uderzyłam plecami robiąc zniszczenie w niej. Widziałam jak czołg się śmiał, podniosłam się. Strzeliłam następnym palcem,a z pleców pojawiła się następna macka. Złapała za nogę przeciwnika. Powaliła go na ziemie. Biegłam odbiłam się od podłogi. Krzyknęłam i w jednej chwili wbiłam w to samo miejsce jedną z macek. Druga zatrzymała się na "tarczy" chłopaka. Pozostałe dwie uziemiły jego nogi. Łamiąc mu przy tym kości. Zaśmiałam się słysząc wrzaski przeciwnika. Odbiłam się od chłopaka brzucha, zabierając swoją broń.  Był cały w krwi. Dalej chciał walczyć niech mu będzie. Jego macka chwyciła mnie i złamała rękę w pół. Bezwładna część ciała bolała, podniosłam ją w górę i pomachałam. Poczułam jak ręka sama się zrasta. 
-To nie boli-mówiłam, podrzuciłam Tytana w górę, mackami robiłam mu dziury w cielę. Wszędzie byłą krew. Chłopak krzyczał w niebo głosy. HAHA!!! -PRZESTAŃ ZABIJESZ MNIE ZABIJESZ!!!-Darł się wszyscy obserwowali to z wielkim skupieniem. Niektórzy kibicowali mi albo czołgowi. Nagle poczułam, że macki wbijają się w sufit. Biedaczek dalej krzyczał. Podziurawiłam go jak ser omijając serce i głowę by go przypadkiem nie zabić. Wyciągnęłam z niego macki, a on spadł na ziemie. Zrobił w niej pęknięcia. Wszędzie była krew. Podeszłam do niego uchyliłam się i odgryzłam kawałek mięsa. Żył ale przez długi czas nie dojdzie do siebie.
-Wygrałam

wtorek, 4 listopada 2014

Rozdział 4
Zastanawiałam się dlaczego nikt już nie słucha poleceń starszych w tamtym miesiącu zakazaliśmy im sprowadzać więcej ludzkich ciał. Westchnęłam może oni potrzebują jakiegoś wzoru do naśladowani albo to jest ich bunt zaniedbywania... Kiedyś to każdy jeden Ghoul znał podstawy sztuki walk teraz jest ich za dużo. Na samym początku było cztery nowicjusze. Teraz się dziwnie rozmnożyły w tych czasach jest więcej przestępstw i tak ich życie każe."Wiecznie głodni wiecznie zabójcy" dawno temu powiedział mi to jeden z łowców podziemnych. No niestety teraz nie żyję znaczy dobrze, że nie żyje. 
-Tate oni potrzebują przywódcy...Czy mi się uda nim zostać?-Zapytałam patrząc na zamyślonego chłopaka. Ten tylko uśmiechnięty rozczochra moje czarne włosy. 
-Oczywiście, że tak czemu nie nie znam innej tak zawziętej osoby jak ty, a jak jacyś będą się buntować zawsze można ich zabić ponownie -powiedział zaśmiałam się, Ghule zabijają osoby ze swojego gatunku, które zagrażają innym. Nikt nie pozwoli by sekret się wydał! Mam to we krwi znaczy mamy to zakodowane w naszych mózgach. Czasami zdarza się, że osoby zostały zamordowane przez Ghule i czują do nich nienawiść. Pomagamy takim osobą zjadamy je.
 Usłyszałam krzyk dużo krzyków... Popatrzyłam na Tate i razem zaczęliśmy biegnąć w kierunku hałasu. Zobaczyliśmy jak dwaj wysocy dobrze zbudowani mężczyźni(ghul'e) wypychają bezbronną dziewczynę z naszego gatunku do sali dawnej treningowej.
Krzyczała"Wypuście mnie on mnie zabijeeee !!! Pomocyyy!!!" Chłopacy trzymali drzwi. Stanęłam przed nimi. Oni z zdziwioną miną patrzyli na siebie, a potem na mnie.
-Co tu sie dzieje?-Zapytałam jak tylko mogłam by nie wybuchnąć.
-Nic uczymy walczyć przyjaciółkę-odpowiedział jeden z siłaczy. Popatrzyłam na drzwi, które prawie się wyważyły. Coś ogromnego musiało walnąć w nie. 
-Naprawdę,a niby w jaki sposób?
-A w taki jaki ty nowicjuszko nigdy się nie dowiesz. Wolisz nie wiedzieć chyba, ze chcesz sama zginąć. Tylko najsilniejsi z naszego gatunku mogą żyć!-Powiedział krótko ścięty blondyn o brązowych oczach ja nowicjuszka chyba śnię! Prychnęłam, spojrzałam na Tate prawie co powstrzymywał się od śmiechu. 
-Czy wy wgl jesteście świadomi do kogo mówicie?-Zadałam znowu pytanie pokręcili głową i zaczęli się śmiać... Bardzo zabawne
-Otwórzcie ładnie proszę, potem nie będzie wyjścia-powiedziałam moje oczy zmieniły kolor. Osiłków także gratulacje potrafią na zawołanie zmieniać. 
-Spier*alaj-powiedzieli oboje Blondyn nie ruszył się jego kolega ani trochę miał ciemną opaleniznę i jasnobrązowe włosy. Po tych słowach się wkurzyłam nagle z moich pleców wyrosły dwie "Macki" Umieszczone na dole kręgosłupa. Poczułam jak zęby stają się twarde. Ghule mogą złamać kość przy pomocy zębów. Moja przemiana jeszcze nie była dokończona chociaż czułam się świtanie kiedy
widziałam strach w oczach osiłków. Teraz zrobili krok do tyłu. Jedną z macek otworzyłam drzwi. Z nich wyleciała prawie cała w krwi dziewczyna.